środa, 17 marca 2010

litania przeciw strachowi

'Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.'
cytat pochodzi oczywiście z 'Dune' F.Herberta - zakon B.G. wykładal to nagminnie, a chodz ja zawsze chcialam byc mententem to....

poniedziałek, 15 marca 2010

cywilizacja...

już pod skrzydłami cywilizacji....
nareszcie....
Weekend dość magiczny z 'Alicją w krainie czarów' 3d na czele i paskudnym popkornem w tle(panu nasypującemu chyba się smaki zmieszały).
Z moim ukochanym kompem, plakatami zdjęciami i kotem(którego rozpieszczam).
Rodzina z rewizytą(której notabene mi brakuje) wpadnie w czerwcu z ogórkami(babcia oznajmiła że niebawem zacznie sadzić ogórki na działce żeby mi przywieść.... bez komentarza :P ).
Z palcem u nogi już lepiej też.... chyba coś mi w stopie strzeliło kiedy zakładałam plecak(mój bagaż PODRĘCZNY, do którego mamusia zapakowała WSZYSTKO, jednakże text roku - 'a może salaterki Ci się zmieszczą?'.... jakoś nie zmieściły). W samolocie przeczytaam całą książkę na przekór 7 małym rozkosznym bobaskom, które przez cały lot wyły, a później zaczęły łazić po samolocie, cholernie zaciekawione co czytam. Szkoda że do samolotu nie można wnosić broi palnej :P
....a i usłyszałam od mojej przyjaciółki że jestem - cytuję - 'chodząca anty-empatią' - to chyba obraźliwe ale i tak jej zrobię podkład pod stronę czy coś tam... poza tym no cóż muszę przyznać, że bywam dziwna i chyba głupia w relacjach z ludźmi bo to co dla każdego z boku jest oczywiste dla mnie nie, ale o tym że ja od strony emocjonalnej nigdy nie wiem o co ludziom biega dopóki mi nie zrobią napisu i nie podepchną pod oczy WIEM(aż tak głupia nie jestem).
Nawet w psychoteście mi wyszło(MBTI - polecam) że mój szanowny typ charakteru ma skłonności w relacjach emocjonalnych i interpersonalnych skłonność do poruszania się jak czołg w składzie porcelany. Podobno dlatego, że chroni w ten sposób swoją najbardziej podatną sferę na ciosy(czyli emocjonalną wbrew pozorom!).
Poza tym poszukuje lekarstwa na swoje cierpienie i pustkę i tęsknotę. Dziś zaczełam obgryzać tynk i dobrze może ma dużo wapnia....
idę porobić plakaty bo mnie molestują o nie jakoś dziwnie a termin jest na 10 kwietnia(to spisek bo miałam się wykąpać w ziołach i wanilii)...
i dlaczego tyle dookoła piosenek o miłości - kiczowatych bezsensu i w ogóle!!!!!!!!!!!!!!!!! dlaczego?

czwartek, 11 marca 2010

Zwycięstwo

Sprawy urzędowe, które były celem mojej wizyty, właśnie zostały pozałatwiane. Pełny sukces i harmonia z urzędnikami. Po drodze kupiłam, też książki, które wprawiły mnie w euforię. Jedni z Polski przywożą kiełbasę ja zawsze książki i nie zamierzam, tego zmienić.
Matka molestuje coraz bardziej. Dziś próbowała mnie przekonać, że jestem wstanie zapakować salaterki do bagażu podręcznego.... bo bardzo chce mi je dać. Naprawdę doceniam jej opiekuńczość. Nastąpił, też atak babci z grzybkami marynowanymi -dlaczego ten scenariusz powtarza się ZAWSZE. Nie wiem, ale kupiłam sobie książki na temat mowy ciała, może zrozumiem coś więcej z tych zachowań i staną się dla mnie bardziej racjonalne (w co jednak wątpię). Póki co rozważam przeniesienie się do hotelu :D
Do matki znów zwracam się - 'Wojciechu'. Nie moja wina, że coraz bardziej przypomina mi Wojciecha Manna...
Po 21 zamierzam zabalować - to mnie 3yma przy życiu. no i książki.
Odkryłam,też zupełnie przypadkiem, że w tej klawiaturze zacina się 'enter' co utrudnia pisanie.
Ponadto tęsknię za moją Zarazą, podobno nawet marcować się przestałą(to akurat - szkoda - mogła poczekać, aż wrócę i pomolestować domowników a szczególnie Aarona, którego nie lubię).
Jest też nie oszukujmy się zimno i widać śnieg za oknem na dachach.
Idę poczytać książki i przygotować się psychicznie na wyjście wieczorem. Czuję że może być magicznie.

a -'tak sobie'

Dziś włóczenia się po urzędach ciąg dalszy...przynajmiej póki co nie było kolejek... Później mały wyjazd w sumie nie wiem gdzie i to mnie cholernie cieszy bo zdaję sobie sprawę, że zaczyna mi odbijać.
Urzędy ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazały się przyjazne... szok i zaskoczenie sytuacją.
Ps. gdyby Krzysiek czytał znów tego bloga wiedz, że nie mogę się do Ciebie dodzwonić bo podałeś mi o jeden numer za mało na swoją komórkę... życie.

środa, 10 marca 2010

uroki 'małego miasteczka'

Siedze odcieta od swojego swiata ktory sama sobie skonstruowałam... od moje centrum dowodzenia z którego wydaje krotkimi zdaniami rozkazy i cierpię.... tzn cierpię.... w sumie wakacje... tzn wakacje.... matka biega i juz ma pouczenia bo jestem jak ojciec, bo cos tam..... no ale powiedzmy. niemnie jednak cierpie odcieta od telefonu mailow, i kilku innych mediow....wiem ze przezyje nawet wiem co zrobic ale CIERPIE i chcialabym to zaznaczyc. w koncu suma sumarum wiem ze za wyjatiek garstki osob to wali tak samo jak mnie. Bedac odcieta od swiata dostalo sie do mojej glowy tysiace pomyslow... zreaizuje je byc moze jaki wroce do domu. Chyba kocham moj dom - moj dom to juz UK nie obca Polska... taka obca i szara. tutaju kazdy sie boi byc sobą... pewnie dlatego uciekłam...kilka twarzy ktore zapamietalam- pani w kosmetycznym, usmiechnieta ze swoja tozsamoscia.... wlasnie slucham SADE. jest boska i nie wiem dlaczego? w sumie wiele rzeczy nie wiem dladczego a wolalabym wiedziec... i nie wiem... dzis albo jutro ide na spotkanie z przyjaicolka... to moze byc ciezkie.... stracila dziecko. pol roku temu. mnie przy tym nie bylo wiem ze powinnnam ale niebyło... poprostu... dziś ją widziałam - umuwiłyśmy się... na wyjazd. jedna z nielicznych osob w moim życiu.

poniedziałek, 8 marca 2010

spotkanie z drążkiem pierwszego stopnia...

dotarła do mnie euforia wyjazdu. Okazało sie że moja przyjaciółka przyleci specjalnie z Berlina zeby sie ze mna spotkać. Życie jest piekne. Wiatkowska jak zwykle nawaliła(w sumie to nawet przez nia lecę... ale nie będe ci wypominać, spuszcze w wc wodę jak będe przelatywać nad Francją....). Życie pełne imprez, przyjaciół.
W wyniku mojej euforii rozwaliłam sobie dziś głowe - biegnąc przez przedpokój zderzyłam się z drażkiem do podciągania :D. chwila oszołomienia i mozna biec dalej... ale mam guza dość pokaźnej wielkości...
zycie.
jutro z rana wylot. Pomacham wszystkim jak bede przelatywać. i jedno mogę sobie obiecać - bedę cholernie ale to cholernie ale to cholernie - imprezować!
Ps. moja kumpela otworzyła sklep internetowy z bielizną - już wiem co dostanę pod choinkę....ostatnio jak miała sklep z herbata i kawą dostałam herbatę... teraz zamówiłam sobie rajstopy z wycięciem - rzeźnickie są - od razu je pokochałam!

.... bo nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji.

Podsumowanie

amulet właśnie się rozpadł - czy to znak?
Poz atym do Polski wezmę wszystkie pary spodni bez guzików, matka na pewno się ucieszy, że może mi je poprzyszywać - już ja ją znam :D
i wilk syty i owca w szoku. a trochę tych par spodni mam :D