niespodzianka :D
sama chciałaś - w końcu pytałam Cię o zgodę Dupo... :D
(kawałek rozmowy na GG z mistrzynią słowa i ironii, która kupę stawia na 3 miejscu )
Maro
10:18:41
NIE WIERZE!
10:18:51
wlasnie o tobie myslalam

IWONA
10:18:55
uwierz

IWONA
10:19:01
a wlasnie sie obudzilam

Maro
10:19:11
tak wiem zgrzeszylam slaba wiara i niemoca
10:19:20
i idziesz zrobic kupe
10:19:22
;>?

IWONA
10:19:22
dokladnie ale wybaczam
10:19:32
nie
10:19:41
musi byc kolejnosc przeprowadzona
10:19:49
najpierw kawa i fajka

Maro
10:19:52
Dupo jam cellullitisu(bez wzgledu na to jak to sie pisze) niegodnam twego calowac!

IWONA
10:19:56
kupa musi poczekac

Maro
10:20:10
jestes okrotna doprawdy!

IWONA
10:20:21
celulitis moja droga to ja mam chyba na uszach
10:20:27
wiem
10:20:29
;)

Maro
10:20:34
(dla swej kupy rzecz jasna) ale rozumiem iz probujesz utrzymac porzadek swiata tego

IWONA
10:20:36
;>

Maro
10:20:40
;>

IWONA
10:20:54
kolejnosc ustalona, coz kupa ma trzecie miejsce
10:21:02
a co u ciebie (dupo)

Maro
10:21:04
Wiatkowska oddalabym teraz zycie za piwo z Toba(chodz wiem ze godna nie jestem...)

Maro
10:21:26
a w sumie nic ciekawego za kilka godzin mam rozmowe kwalifkikacyjna...

IWONA
10:21:36
nie badz skromna, wiesz ze jesli chodzi o picie piwa to zajmujesz zaszczytne 1783 miejsce
10:21:46
zart
10:21:56
zmieniasz prace?

Maro
10:22:04
nie odebrałam tak tego - dzis jestem troche przewrazliwona
10:22:27
nie zmieniam pracy(chodz TO tez rozwazam) - moze zaczne szkole

IWONA
10:22:43
fotografia ciag dalszy?

Maro
10:23:44
oj widze o 'WIELKA'(to tez nie zart przy Twoim 1,90) iz w calym ciagu kontinuuum błądzisz...
10:23:55
zmienilam zdanie ide na grafike multimedialna

IWONA
10:23:59
no to slucham

Maro
10:24:02
licencjat bede robic

IWONA
10:24:11
hmm
10:24:19
podziwam zapal
10:24:39
a jak maz? zycie zony? etap rozrodczy?
10:24:41
;>

Maro
10:25:01
ja tez tym bardziej ze wlasnie mialam sie uczyc jakie sa rozszezenia na inne programy graficzne ktorych na oczy nie widzialam a ktore w czystej teorii znam albowiem tak napisalam....
10:25:24
Iwona - moj etap rozrodczy skonczyl sie na 3 latach

IWONA
10:25:42
;>

Maro
10:25:52
ale widze ze probujesz zrobic projekcje wlasnych potrzeb na moja skromna jakze osobe

IWONA
10:26:02
wybacz ale jeszcze nie dokonca sie obudzialam

Maro
10:26:08
aha o 13 3ymaj za mnie kciuki

IWONA
10:26:12
jak chcesz zobaczyc to wlacz skypa

Maro
10:26:18
i módl się - aby moja ściema przeszła

IWONA
10:26:20
bede!
10:26:32
no w tym mysle ze jestes dobra

Maro
10:26:35
o co chodzi ze skypem?

IWONA
10:26:42
masz?

Maro
10:26:48
w sciemnianiu? JA ;>?

IWONA
10:26:56
niewidzialam cie dawno a chcialam ci zaprezentowac moja niewyspana twarz

Maro
10:27:04
mam skypa ale po co nie powiesz nie włącze - znasz mnie uparta jestem

Maro
10:27:29
ja nie mam kamery tzn to tez jest sciema gdzies tam pewnie jest ale mikrofon rowniez nie dziala
10:27:37
i skyp przycina
10:27:40
mi

IWONA
10:27:40
ekstra
10:27:52
czyli cie niezobacze
10:27:54
;(

Maro
10:28:02
e tam ekstra pol roku jedzilam po mikrofon bo matka mnie molestowala - kupilam - nie dziala

IWONA
10:28:17
poczekaj chwilke

Maro
10:28:31
(podpowiadam Ci ze Ty mnie nie chcesz zobaczyc z rana, bez makijażu, AŻ tak mnie nie kochasz - UWIERZ!)

IWONA
10:29:03
wojsznis dupo

Maro
10:29:11
hmmm?

IWONA
10:29:15
widzisz ja cie kocham nawet bez makijazu
10:29:27
(prawdopodobnie)
10:29:38
bo chyba cie bez makijazu niewidzialam

Maro
10:29:47
dlatego mnie kochasz

IWONA
10:29:47
choc moge niepamietac

Maro
10:29:56
oj zapamietala bys

IWONA
10:29:58
to mozliwe

Maro
10:30:03
teraz Ty musisz uwierzyc
10:30:05
no

Maro
10:30:21
a co tam u Ciebie bo Twojej szanownej D. nie widzialam czas jakis

IWONA
10:30:25
ja po przebudzeniu z reszta wczorajszego makijazu i wlosami na krola lwa wygladam uroczo

Maro
10:30:42
tzn ostatnio przy bankomacie na kacu ale tez nie bylam w lepszym stanie wiec...

IWONA
10:30:42
u mojej D. nic nowego
10:30:50
na swieta jedziemy do polski na tydzien
10:31:04
autem

Maro
10:31:09
ja do Polski lece niebawem i tez sie nie ciesze
10:31:23
AUTEM? (teraz ccialabys zobaczyc moj smiech)

IWONA
10:31:36
bo plan jest zabrac , przetransportowac pelna, duza choc martwa i przerobiona biedna ale za to jaka odwazna swinie
10:31:38
;>
piątek, 5 marca 2010
errata
odpowiadając na skargi i zażalenia poprawiłam linki(skąd miałam wiedzieć, że połowę filmików pousuwają?)
naprawione.
naprawione.
Co Cie nie zabije...
Dziś mam rozmowę kwalifikacyjną do szkoły. Portfolio przygotowane(tzn....hmmmm....powiedzmy że przygotowane). W sumie na rozmowie byłam już w środę ale okazało się, że ktoś daty na moim liście pomylił i ma być w piątek... w taki oto kompetentny i pozytywny sposób zaczęła się moja przygoda ze szkołą(czy się dziś nie skończy zobaczymy jak pożyjemy, albowiem rozważam skończenie swego nic niewartego życia aby jej uniknąć).
Aproropos, przypomniało mi się jak swego czasu z niejaką Nutą, gadałysmy na gg i zmartwiła się moją chęcią samobójstwa - odradzała tłumacząc, że jest lato i moje zwłoki szybko się rozłożą- uspokoiłam ją, że jeśli kiedykolwiek będe się wieszać latem, zrobie to nad zamrażarką...
A dziś naprawdę mam ochotę się powiesić i to z dwóch powodów, przy czym do drugiego w życiu się nie przyznam.
Weekend zapowiada się ciekawie ale jakoś widzę go przez mgłę, poza tym serce mnie boli ale lekceważę uwagi, iż nie powinno się wypijać 15 kaw dziennie(Ci którzy mnie dobrze znają wiedzą, że to nie jest żart). siedzę spowita mgłą z dymu papierosowego, czytam socjonikę, próbuje nie myśleć o szkole i zastanawiam się kiedy nadejdzie taki dzień, że mój kot wyląduje za oknem i to z pierwszego piętra?
Mój kot o wymownym imieniu Zaraza ma taki rytuał vel zabawę poranną. Tzn. w sumie obie mamy : ja zamykam się w pokoju odbieram pocztę, odpowiadam, czytam relaksuje się, słucham muzyki a ona zaczyna miauczeć pod moimi drzwiami. Miauczy do skutku (sprawdziłam już - potrafi tak pół godziny), kiedy otwieram patrzy się na mnie zdziwiona i nie zamierza wchodzić. Jeśli jednak postanawiam z powrotem zamknąć drzwi - znów zaczyna zawodzenie, a robi to fachowo. Zatem wiem,że muszę drzwi otworzyć i tak zostawić, wtedy władczym krokiem zwycięscy WCHODZI. Obchodzi cały mój pokoik, nikczemych rozmiarów, napałając się wygraną, po czym wskakuje mi na klawiaturę, najczęściej kiedy gram i wychodzi. Każdego ranka ma miejsce ta scena. Mi się już znudziło ale to tylko mi....
Jednak jeśli dostanę się dziś do szkoły obiecuję sobie: kąpiel w mojej magicznej soli, namaszczenie się waniliowym balsamem(a mam ich 3 :D ), odpalenie wszystkich świeczek w domu, zapalenie kadzidełek o zapachu cynamonu (na cześć Dune pustynnej planety Arrakis), słuchania co najmiej jednej godziny The Muse, wypicia ukochanego wina z przyprawami (które sama skąponuje) i generalnie rozpieszczenia siebie na maksa. A nastepnego dnia już tylko picie na moją cześć ;]
Boże jak ja będe sobie dogadzać....jak ja się zagłaszczę na śmierć... jak się utopię w tej wanilli i cynamonie. oczywiście jak się dostanę.
Pozatym mam do zrobienia dwa plakaty, tzn jeden już mam matrycę więc z górki, gorzej z drugim dostałam dowolną rękę... no to się zacznie - kto widział na żywo moje męki twórcze wie - kiedyś mój kolega skwitował to miej więcej tak - 'było mi dziś źle, ale jak widzę Ciebie to mi lepiej' Ja też w sumie mam teorię, że cudze nieszczęście cieszy....
Dobra to ja poczytam sobie socjonikę w sumie już na 99,999 i 9 ustaliłam jakim typem jestem z 16, zajęło to jakiś rok ale nikt nie mówił, że socjonika jest łatwa! Kiedys może nawet napiszę o socjonice bo temat jest tego wart.
Aproropos, przypomniało mi się jak swego czasu z niejaką Nutą, gadałysmy na gg i zmartwiła się moją chęcią samobójstwa - odradzała tłumacząc, że jest lato i moje zwłoki szybko się rozłożą- uspokoiłam ją, że jeśli kiedykolwiek będe się wieszać latem, zrobie to nad zamrażarką...
A dziś naprawdę mam ochotę się powiesić i to z dwóch powodów, przy czym do drugiego w życiu się nie przyznam.
Weekend zapowiada się ciekawie ale jakoś widzę go przez mgłę, poza tym serce mnie boli ale lekceważę uwagi, iż nie powinno się wypijać 15 kaw dziennie(Ci którzy mnie dobrze znają wiedzą, że to nie jest żart). siedzę spowita mgłą z dymu papierosowego, czytam socjonikę, próbuje nie myśleć o szkole i zastanawiam się kiedy nadejdzie taki dzień, że mój kot wyląduje za oknem i to z pierwszego piętra?
Mój kot o wymownym imieniu Zaraza ma taki rytuał vel zabawę poranną. Tzn. w sumie obie mamy : ja zamykam się w pokoju odbieram pocztę, odpowiadam, czytam relaksuje się, słucham muzyki a ona zaczyna miauczeć pod moimi drzwiami. Miauczy do skutku (sprawdziłam już - potrafi tak pół godziny), kiedy otwieram patrzy się na mnie zdziwiona i nie zamierza wchodzić. Jeśli jednak postanawiam z powrotem zamknąć drzwi - znów zaczyna zawodzenie, a robi to fachowo. Zatem wiem,że muszę drzwi otworzyć i tak zostawić, wtedy władczym krokiem zwycięscy WCHODZI. Obchodzi cały mój pokoik, nikczemych rozmiarów, napałając się wygraną, po czym wskakuje mi na klawiaturę, najczęściej kiedy gram i wychodzi. Każdego ranka ma miejsce ta scena. Mi się już znudziło ale to tylko mi....
Jednak jeśli dostanę się dziś do szkoły obiecuję sobie: kąpiel w mojej magicznej soli, namaszczenie się waniliowym balsamem(a mam ich 3 :D ), odpalenie wszystkich świeczek w domu, zapalenie kadzidełek o zapachu cynamonu (na cześć Dune pustynnej planety Arrakis), słuchania co najmiej jednej godziny The Muse, wypicia ukochanego wina z przyprawami (które sama skąponuje) i generalnie rozpieszczenia siebie na maksa. A nastepnego dnia już tylko picie na moją cześć ;]
Boże jak ja będe sobie dogadzać....jak ja się zagłaszczę na śmierć... jak się utopię w tej wanilli i cynamonie. oczywiście jak się dostanę.
Pozatym mam do zrobienia dwa plakaty, tzn jeden już mam matrycę więc z górki, gorzej z drugim dostałam dowolną rękę... no to się zacznie - kto widział na żywo moje męki twórcze wie - kiedyś mój kolega skwitował to miej więcej tak - 'było mi dziś źle, ale jak widzę Ciebie to mi lepiej' Ja też w sumie mam teorię, że cudze nieszczęście cieszy....
Dobra to ja poczytam sobie socjonikę w sumie już na 99,999 i 9 ustaliłam jakim typem jestem z 16, zajęło to jakiś rok ale nikt nie mówił, że socjonika jest łatwa! Kiedys może nawet napiszę o socjonice bo temat jest tego wart.
poniedziałek, 1 marca 2010
GAME OVER
od tygodnia zmagam się z pewnym problemem natury zupełnie naukowej, wiem ze ktos namieszał w moim życiu,w sposób jaki bym sobie tego wybitnie nie zyczyła. Zaczełam więc jak mnie nauczono rozkminiać przyczynę i doszłam do konstruktywnych wniosków, teraz w zasadzie siedzę i zastanawiam się jak mogłam być tak głupia i oczywistość oczywista umknęła moim zmysłom, a przecież buddyzm wyuczył mnie by być czujną a znajomość technik manipulacji(który każdy szanujący się ekspert nie używa na co dzień) nauczyły mnie jednego - jeśli chodź przez chwilę czujesz że ktoś Tobą manipuluje to NAPEWNO tak jest. (Jedna z technik wykrycia manipulacji).
Ja padłam ofiarą techniki znanej jako - NIEDOSTĘPNOŚĆ. Osobiście uważam, że to jedna z najlepszych technik, a szczególnie działająca na osoby takie jak ja - ceniące sobie wolność. Dlaczego? mieliście kiedyś kota, któremu zamkniecie drzwi przed nosem?Właśnie pod nimi będzie miauczał żałośnie, jak się je otworzy przejdzie się przez chwilę i wyjdzie zdobywszy to co zakazane. Ograniczona bowiem została jego wolność, a wszelkie takie ograniczenia chcemy obchodzić im bardziej tym bardziej jesteśmy odsłonięci na tą jakże prostą, i jakże skuteczną technikę.
Wracając do mojego życia, uratowała mnie przyjaciółka(pewnie dlatego nią jest) wykrywając manipulacje od razu(jak ona to robi, to naprawdę nie wiem, ale podejrzewam, że jest stu procentową kobietą lub... sama ją stosuje) ona powiedziała nie konkretnie i fachowo o co chodzi ale wytłumaczyła mi jak ten ktoś się zachowuje i dlaczego - dla niej to było oczywiste- dla mnie już mniej, więc niesiona jak zwykle chęcią ZROZUMIENIA i nie mogąc do końca spać(przez pieprzony upałw pokoju) nagle poczułam się oświecona - 'no tak przecie;ż ta osoba wykorzystuję regułe niedostępności!).
jakie to proste....
teraz to jest proste...
kocham te chwile kiedy naprawdę zaczynam rozumieć!
Problem jak się pojawił tak znikł. Czar juz nadwątpiony - znikł. a ja postanowiłam dziś zrobić sałatki mężowi i go trochę rozpieścić :P
A opisując regułe niedostepności to należy zwrócić też uwagę na jedno. Reguła jest cholernie skuteczna(chodź osobiście ja kocham regułę zaangażowania, bo jest bardziej wyrafinowana i zostawia mniejszy syf dookoła) ale ... (własnie z socjotechnikami jest zawsze jakieś ALE, dlatego są wysoce niebezpieczne dla używającego, o czym wie każdy po moich studiach).
Reguła niedostępności działa na świerzo, co daje jej bardzo krótki termin działania, później jej efektywność spada i to gwałtownie, można urozmaicić ją wprowadzając konkurencję, ale to już z moich osobistych esperymentów wybitnie mnie przekonało, że nie jest najlepszym sposobem. Przykład - podryw - wokół pacjenta kręcą się inne kobiety , jest atrakcyjniejszy? dla 60 procent kobiet - TAK. ale jest jeszcze 40 do których ja się zaliczam :D
tym optymistycznym słowem kończę dzisiejszy wywód o życiu jako takim.
a w posłowiu mogłabym tylko naprawdę ludziom, którzy zaczynają eksperymentować z technikami wpływu społecznego powiedzieć jedno, bo przez to przeszłam, techniki te wykorzystuje się w interesach, polityce czyli pracy. Życie osobiste zostawiłabym w spokoju bo zaczyna się po jakimś czasie robić nie wesoło i gorąco. Manipulacje mają swoją cenę i to dość wysoką(chodź ja dalej dla sportu bawię się w przesuwanie kubków znajomym, zeby sprawdzić kto silniej czuje swoje terytorium i jest bardziej dominujący :P), i to są techniki których nie można wyczytać na necie, tak samo jak zmian przy użyciu metody efektu lustra wykorzystywanych w szpitalach klinicznych. Więc tak sobie myślę, że jak dorwę tą osobę, która próbowala mną zamanipulować i jak jeszcze raz będzie chciała to zrobić to może odświerzę sobię tych kilka zabujczo skutecznych sztuczek, których na necie wyczytać się nie da i ich uzyję ale nie chiałabym być wtedy w skórze kolesia, bo mu klapki spadną ;]
Ja padłam ofiarą techniki znanej jako - NIEDOSTĘPNOŚĆ. Osobiście uważam, że to jedna z najlepszych technik, a szczególnie działająca na osoby takie jak ja - ceniące sobie wolność. Dlaczego? mieliście kiedyś kota, któremu zamkniecie drzwi przed nosem?Właśnie pod nimi będzie miauczał żałośnie, jak się je otworzy przejdzie się przez chwilę i wyjdzie zdobywszy to co zakazane. Ograniczona bowiem została jego wolność, a wszelkie takie ograniczenia chcemy obchodzić im bardziej tym bardziej jesteśmy odsłonięci na tą jakże prostą, i jakże skuteczną technikę.
Wracając do mojego życia, uratowała mnie przyjaciółka(pewnie dlatego nią jest) wykrywając manipulacje od razu(jak ona to robi, to naprawdę nie wiem, ale podejrzewam, że jest stu procentową kobietą lub... sama ją stosuje) ona powiedziała nie konkretnie i fachowo o co chodzi ale wytłumaczyła mi jak ten ktoś się zachowuje i dlaczego - dla niej to było oczywiste- dla mnie już mniej, więc niesiona jak zwykle chęcią ZROZUMIENIA i nie mogąc do końca spać(przez pieprzony upałw pokoju) nagle poczułam się oświecona - 'no tak przecie;ż ta osoba wykorzystuję regułe niedostępności!).
jakie to proste....
teraz to jest proste...
kocham te chwile kiedy naprawdę zaczynam rozumieć!
Problem jak się pojawił tak znikł. Czar juz nadwątpiony - znikł. a ja postanowiłam dziś zrobić sałatki mężowi i go trochę rozpieścić :P
A opisując regułe niedostepności to należy zwrócić też uwagę na jedno. Reguła jest cholernie skuteczna(chodź osobiście ja kocham regułę zaangażowania, bo jest bardziej wyrafinowana i zostawia mniejszy syf dookoła) ale ... (własnie z socjotechnikami jest zawsze jakieś ALE, dlatego są wysoce niebezpieczne dla używającego, o czym wie każdy po moich studiach).
Reguła niedostępności działa na świerzo, co daje jej bardzo krótki termin działania, później jej efektywność spada i to gwałtownie, można urozmaicić ją wprowadzając konkurencję, ale to już z moich osobistych esperymentów wybitnie mnie przekonało, że nie jest najlepszym sposobem. Przykład - podryw - wokół pacjenta kręcą się inne kobiety , jest atrakcyjniejszy? dla 60 procent kobiet - TAK. ale jest jeszcze 40 do których ja się zaliczam :D
tym optymistycznym słowem kończę dzisiejszy wywód o życiu jako takim.
a w posłowiu mogłabym tylko naprawdę ludziom, którzy zaczynają eksperymentować z technikami wpływu społecznego powiedzieć jedno, bo przez to przeszłam, techniki te wykorzystuje się w interesach, polityce czyli pracy. Życie osobiste zostawiłabym w spokoju bo zaczyna się po jakimś czasie robić nie wesoło i gorąco. Manipulacje mają swoją cenę i to dość wysoką(chodź ja dalej dla sportu bawię się w przesuwanie kubków znajomym, zeby sprawdzić kto silniej czuje swoje terytorium i jest bardziej dominujący :P), i to są techniki których nie można wyczytać na necie, tak samo jak zmian przy użyciu metody efektu lustra wykorzystywanych w szpitalach klinicznych. Więc tak sobie myślę, że jak dorwę tą osobę, która próbowala mną zamanipulować i jak jeszcze raz będzie chciała to zrobić to może odświerzę sobię tych kilka zabujczo skutecznych sztuczek, których na necie wyczytać się nie da i ich uzyję ale nie chiałabym być wtedy w skórze kolesia, bo mu klapki spadną ;]
poniedziałek, 22 lutego 2010
minął weekend, nie można powiedzieć żeby minął spokojnie :D
dziś doszłam już jednak do siebie... sobotnia imprezę uważam za imprezę roku! zgubiłam co prawda skarpetki, 2 godziny chodziłam po lesie, wpadłam w wodę po kolana etc ale warto było!
W pracy przypłaciłam to zgonem, ale kto przejmowałby się szczegółami?
to z mijających wydarzeń ziemskich...
z przemyśleń?
1. nigdy nie zakumam niektórych strategi życiowych co właśnie uświadomiła mi moja najlepsza przyjaciółka, która znów wytłumaczyłam mi, że ludzie zachowują się dziwnie bo to taka gra... no ok wyjaśniła mi trochę co jeszcze nie tłumaczy faktu na który przez całe życie szukam odpowiedzi - PO CO LUDZIE KOMPLIKUJĄ SOBIE SAMI ŻYCIE... nie wiem co nie zmienia faktu, że tak jest.
2. uświadomiłam sobie, iż pomimo faktu powyżej - jestem geniuszem :D
3. co z mojej genialności wyniknie jeszcze nie wiem, ale póki co w moim mefistofolowskim planie(cokolwiek by to nie oznaczało) wszystko idzie dobrze a nawet lepiej, więc....
4. życie jest wredne muszę robić nadgodziny i chodzić do pracy co uważam za wielce niesprawiedliwe !
5. nareszcie znalazłam piosenkę na You Tubie której szukałam- teraz katuję wszystkich dookoła od rana nią (nie nie mam wyrzutów sumienia)
6. pragnę stwierdzić, że życie jest piękne!
Ps.
7. wiedział któs ze minoł pisze się minął ?
dziś doszłam już jednak do siebie... sobotnia imprezę uważam za imprezę roku! zgubiłam co prawda skarpetki, 2 godziny chodziłam po lesie, wpadłam w wodę po kolana etc ale warto było!
W pracy przypłaciłam to zgonem, ale kto przejmowałby się szczegółami?
to z mijających wydarzeń ziemskich...
z przemyśleń?
1. nigdy nie zakumam niektórych strategi życiowych co właśnie uświadomiła mi moja najlepsza przyjaciółka, która znów wytłumaczyłam mi, że ludzie zachowują się dziwnie bo to taka gra... no ok wyjaśniła mi trochę co jeszcze nie tłumaczy faktu na który przez całe życie szukam odpowiedzi - PO CO LUDZIE KOMPLIKUJĄ SOBIE SAMI ŻYCIE... nie wiem co nie zmienia faktu, że tak jest.
2. uświadomiłam sobie, iż pomimo faktu powyżej - jestem geniuszem :D
3. co z mojej genialności wyniknie jeszcze nie wiem, ale póki co w moim mefistofolowskim planie(cokolwiek by to nie oznaczało) wszystko idzie dobrze a nawet lepiej, więc....
4. życie jest wredne muszę robić nadgodziny i chodzić do pracy co uważam za wielce niesprawiedliwe !
5. nareszcie znalazłam piosenkę na You Tubie której szukałam- teraz katuję wszystkich dookoła od rana nią (nie nie mam wyrzutów sumienia)
6. pragnę stwierdzić, że życie jest piękne!
Ps.
7. wiedział któs ze minoł pisze się minął ?
środa, 17 lutego 2010
Realiści
...są takie momenty w życiu, że przewidujesz jak ze szklanej kuli, ciąg dalszy wydarzeń(w duchu licząc, że to nie będzie prawda). Realiści niestety mają przechlapane bo są pozbawieni iluzji. Zawsze w życiu są jakieś plusy i minusy, z tym też trzeba się pogodzić...
Czy stąd pochodzi mój sceptycyzm i ironia?
prawdopodobnie tak.
Zabawnie jest siedzieć, próbować coś zrobić, a jednocześnie przed Twoimi oczami ukazują się jak w kalejdoskopie wzory, które przewidziałeś.
....dobra muszę przyznać, że czekanie nie jest moją najlepszą stroną...
w sumie najlepiej jest rozkręcić machinę i pójść sobie sadzić marchewkę
dobrze rozkręcona machnina załatwi wszystko za Ciebie :D
Teoria - teorią a mnie dziś i tak postrzelała kurwica... nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło... tego, też jestem pewna. poza tym zbliża się weekend - relaks być może też wypad ze znajomymi na kręgle :P
Czy stąd pochodzi mój sceptycyzm i ironia?
prawdopodobnie tak.
Zabawnie jest siedzieć, próbować coś zrobić, a jednocześnie przed Twoimi oczami ukazują się jak w kalejdoskopie wzory, które przewidziałeś.
....dobra muszę przyznać, że czekanie nie jest moją najlepszą stroną...
w sumie najlepiej jest rozkręcić machinę i pójść sobie sadzić marchewkę
dobrze rozkręcona machnina załatwi wszystko za Ciebie :D
Teoria - teorią a mnie dziś i tak postrzelała kurwica... nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło... tego, też jestem pewna. poza tym zbliża się weekend - relaks być może też wypad ze znajomymi na kręgle :P
wtorek, 16 lutego 2010
Kto ukradł lato?
hmmm. to była dość długa nieobecność...
ale postanowiłam reaktywować bloga w sumie nie wiem na jak długo.
w czasie nieobecności można tylko napisać, że wiele się wydarzyło w moim życiu i był to niezwykle wręcz pracowity rok.
Terminy goniły się wzajemnie a ja staram się coraz bardzie znaleźć po prostu czas dla siebie, zresztą od miesiąca się już szukam, chyba z coraz większym skutkiem.
Z nowości po tak długiej nieobecności - wyszłam za mąż, zapisałam się do organizacji, kupiłam kota (oficjalnie Maro nieoficjalnie - Zaraza), rozpoczęłam Szkołę językową(bo nie mam matury miedzy narodowej i potrzebny mi papier tutejszy), przygotowuję się do wyższej edukacji tutaj jako grafik multimedialny(tak wiem masakra), dodatkowo jeszcze trochę tam po podróżowałam(2 tygodnie w Indiach). Rok i ciekawy i nie do końca. Pozytywny bo poznałam strasznie dużo pozytywnych ludzi, sporo osiągnęłam. Destruktywny bo natężenie takie zaczęło powodować rozpad mojej jaźni... a nic nie zapowiada zwolnienia tępa.. zresztą czy ja jestem w stanie zwolnić?
Chyba nie.
Przemyślenia?
Są owszem i to nawet za dużo jak na jednego bloga, więc spróbuję się nimi dzielić jakoś systematycznie...
Dzisiaj samo poczucie zdecydowanie dziwne...
Dziwna pogoda i standardowo u mnie depresja sezonowa, która potrafi objawiać się dość niecodziennie i razić w otoczenie.
Dziwne zdarzenia w ciągu ostatnich trzech tygodni (za dziwne jak na moja prostą rozpędzoną duszę). Poznaliście kogoś dziwnego, kto nagle z butami wchodzi do waszej bezpiecznej piaskownicy i zaczyna stawiać tam babki, które Wam się podobają? bo ja tak mam i zastanawiam się czy zabić czy pobudować razem...
Dziwny czas oczekiwania - dlaczego za każdym razem jeśli czegoś mocno chcesz właśnie tej jednej rzeczy nie możesz mieć, kiedy inne same kładą Ci się pod stopy? mało tego Ty nawet nie wiesz czy jej nie możesz mieć, Ty musisz po prostu czekać... (czy ja już pisałam jaką reakcję łańcuchową wywołuje u mnie czekanie?)
Dziwni ludzie, chodź pewnie to ja mam dziwny nastrój, generalnie większość ludzi, których mijam ostatnio, wydają się jak senne zjawy bez znaczenia, których za chwilę nie pamiętam...
W ogóle co określa imperatywy w życiu, co ma taką moc? Reguły społeczne? Normy narzucone z zewnątrz? (tak to było pytanie bez odpowiedzi, ale gdyby ktoś się pokusił i trafił z odpowiedzią oddam cały dobytek, to tak na marginesie).
W ogóle mam takie dziwne poczucie, że moje stopy są zamoczone w dziwnej cieczy, przyjemnie je chłodzącej. Czuję, że woda w której stoję zmienia bieg ale jeszcze nie wiem gdzie mnie poniesie, wiem tylko że czas zmian nadchodzi.
W głowie pustka - mówię o pustce twórczej... siadam nad projektami, czasem coś wstawię na półprofesjonalnalnym portalu dla twórców... poza tym dochodzę do wniosku, że moje prace są smutne. Doprawdy dziwny to czas. Nienawidzę zimy tego też jestem pewna, ale tego jestem pewna od momentu uzyskania świadomości(jakiś pewnie 3 rok życia). Zimno, źle i kulawo. Dziękuje Bogu lub Losowi za to że są znajomi. Oni mają tak samo i to mnie pociesza.
Kto ukradł LATO? podejrzanych jest kilku, ale rzaden nie chce się przyznać. Sprawa zatem w toku. Wkurzające jest natomiast to, że te kradzieże odbywają się corocznie...
Jednakże, iżby się nie łamać całkowicie - wymyśliłam plan, którego sam Mefistofeles by się nie powstydził - pytanie jest tylko czy tego planu nie położy mi Jedna Jedyna osoba, która nie zdając sobie z tego sprawy, ma taką moc. Nieuświadomione moce są najgorsze. Murphy mawiał, że jeśli MOŻE coś nie wyjść to na pewno nie wyjdzie... On prawie nigdy się nie myli... Dlatego proszę z całych sił tą osobę - nierozwal mi tego planu przypadkiem, poprostu zgódź się na moją niewinną propozycję(boże ja powinnam robić za węża w Raju)...
Poprostu zgódź bez rzadnych komplikacji.
Ps. dodatkowo jeszcze ktoś ukradł Księżyc - nie widać go z mojego okna. Idę się powiesić po cichu...
ale postanowiłam reaktywować bloga w sumie nie wiem na jak długo.
w czasie nieobecności można tylko napisać, że wiele się wydarzyło w moim życiu i był to niezwykle wręcz pracowity rok.
Terminy goniły się wzajemnie a ja staram się coraz bardzie znaleźć po prostu czas dla siebie, zresztą od miesiąca się już szukam, chyba z coraz większym skutkiem.
Z nowości po tak długiej nieobecności - wyszłam za mąż, zapisałam się do organizacji, kupiłam kota (oficjalnie Maro nieoficjalnie - Zaraza), rozpoczęłam Szkołę językową(bo nie mam matury miedzy narodowej i potrzebny mi papier tutejszy), przygotowuję się do wyższej edukacji tutaj jako grafik multimedialny(tak wiem masakra), dodatkowo jeszcze trochę tam po podróżowałam(2 tygodnie w Indiach). Rok i ciekawy i nie do końca. Pozytywny bo poznałam strasznie dużo pozytywnych ludzi, sporo osiągnęłam. Destruktywny bo natężenie takie zaczęło powodować rozpad mojej jaźni... a nic nie zapowiada zwolnienia tępa.. zresztą czy ja jestem w stanie zwolnić?
Chyba nie.
Przemyślenia?
Są owszem i to nawet za dużo jak na jednego bloga, więc spróbuję się nimi dzielić jakoś systematycznie...
Dzisiaj samo poczucie zdecydowanie dziwne...
Dziwna pogoda i standardowo u mnie depresja sezonowa, która potrafi objawiać się dość niecodziennie i razić w otoczenie.
Dziwne zdarzenia w ciągu ostatnich trzech tygodni (za dziwne jak na moja prostą rozpędzoną duszę). Poznaliście kogoś dziwnego, kto nagle z butami wchodzi do waszej bezpiecznej piaskownicy i zaczyna stawiać tam babki, które Wam się podobają? bo ja tak mam i zastanawiam się czy zabić czy pobudować razem...
Dziwny czas oczekiwania - dlaczego za każdym razem jeśli czegoś mocno chcesz właśnie tej jednej rzeczy nie możesz mieć, kiedy inne same kładą Ci się pod stopy? mało tego Ty nawet nie wiesz czy jej nie możesz mieć, Ty musisz po prostu czekać... (czy ja już pisałam jaką reakcję łańcuchową wywołuje u mnie czekanie?)
Dziwni ludzie, chodź pewnie to ja mam dziwny nastrój, generalnie większość ludzi, których mijam ostatnio, wydają się jak senne zjawy bez znaczenia, których za chwilę nie pamiętam...
W ogóle co określa imperatywy w życiu, co ma taką moc? Reguły społeczne? Normy narzucone z zewnątrz? (tak to było pytanie bez odpowiedzi, ale gdyby ktoś się pokusił i trafił z odpowiedzią oddam cały dobytek, to tak na marginesie).
W ogóle mam takie dziwne poczucie, że moje stopy są zamoczone w dziwnej cieczy, przyjemnie je chłodzącej. Czuję, że woda w której stoję zmienia bieg ale jeszcze nie wiem gdzie mnie poniesie, wiem tylko że czas zmian nadchodzi.
W głowie pustka - mówię o pustce twórczej... siadam nad projektami, czasem coś wstawię na półprofesjonalnalnym portalu dla twórców... poza tym dochodzę do wniosku, że moje prace są smutne. Doprawdy dziwny to czas. Nienawidzę zimy tego też jestem pewna, ale tego jestem pewna od momentu uzyskania świadomości(jakiś pewnie 3 rok życia). Zimno, źle i kulawo. Dziękuje Bogu lub Losowi za to że są znajomi. Oni mają tak samo i to mnie pociesza.
Kto ukradł LATO? podejrzanych jest kilku, ale rzaden nie chce się przyznać. Sprawa zatem w toku. Wkurzające jest natomiast to, że te kradzieże odbywają się corocznie...
Jednakże, iżby się nie łamać całkowicie - wymyśliłam plan, którego sam Mefistofeles by się nie powstydził - pytanie jest tylko czy tego planu nie położy mi Jedna Jedyna osoba, która nie zdając sobie z tego sprawy, ma taką moc. Nieuświadomione moce są najgorsze. Murphy mawiał, że jeśli MOŻE coś nie wyjść to na pewno nie wyjdzie... On prawie nigdy się nie myli... Dlatego proszę z całych sił tą osobę - nierozwal mi tego planu przypadkiem, poprostu zgódź się na moją niewinną propozycję(boże ja powinnam robić za węża w Raju)...
Poprostu zgódź bez rzadnych komplikacji.
Ps. dodatkowo jeszcze ktoś ukradł Księżyc - nie widać go z mojego okna. Idę się powiesić po cichu...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)