czwartek, 25 marca 2010

myśli nieuczesane...

nigdy nie zrozumiem jak można mieć więcej niz jedna torebkę i 5 par butów(wliczając w to kapcie)...
i chciałam być strażakiem jak byłam mała.
...boże jestem dziwna....

wtorek, 23 marca 2010

Opwieści z krypty część I

do pracy wrócił Derek, najbardziej specyficzna(za wyjątkiem Boli) osoba w moim zespole. On potrafi mnie w takim samym stopniu rozśmieszyć co wkurwić.
Pomijając już jego dziwne zachowania, które wydaje się mają na celu zwrócenie mojej uwagi, tzn. rzucanie we mnie śnieżkami, ciągniecie za kucyki(jak je miałam), popychanie na biurko szefa etc., człowieka tego mogę uznać za bystrego, w każdym razie ma celne riposty, które potrafią załatwić nawet mnie.
Ostatnio posprzeczaliśmy się trochę :d
..tzn posprzeczaliśmy - suma sumarum przestałam się do niego oddzywać.... po tym jak mi zakazał dostępu do wagi na którym ważyłam pieniądze. Ostentacyjnie tez przestałam od niego przyjmować czekoladowe jajka. zaczęło się w sumie od tego że go sparodiowałam z tymi jajkami przed Nickolą, nieświadoma tego, iż stoi za moimi plecami.
Wtedy zaczęła sie wojna :d.
Najpierw on się ostentacyjnie fochnął(w czym jest mistrzem), później ja. Ostatnie zdanie jakie dwa tygodnie temu do mnie rzucił brzmiało - ' już trzeci dzień nie bierzesz ode mnie jajek(jakkolwiek by to nie brzmiało). Powiedz mi co jest nie tak'. Udawałam, że nie wiem o co chodzi(chyba oboje jesteśmy dziecinni).
Mimo wszystko naprawdę się za nim stęskniłam... Za tym jak ciągnie odkurzacz i gwiżdze na niego jak do psa, za tym jak kłóci sie z szfem i w ogóle - specyficzna dość humorzasta persona z niego. Z nim nigdy nie jest nudno!
...Pomijając już jego zagrywkę, kiedy chciał mnie przestraszyć podszedł do mojego biurka z tyłu i nagle krzyknął. Udało mu się. Pierwszy raz w życiu byłam przekonana że mam zawał. On też pobladł... Ja mu tylko rzuciłam kiedy mogłam już wydobyć głos z siebie(co troche zajęło, bo nie mogłam oddychać), że najlepiej bedzie jak śpiesznym krokiem odejdzie. Pierwszy raz w zyciu nie dyskutował.
Przez nastepne dwa tygodnie będzie zabawnie ;] Później wróci Pierdoła Michael, który nagminnie mówi do mnie 'Mój Aniołku'- czym doprowadza mnie do szału.
Ps. w Dereku lubie też jego spodnie... czy raczej widowisko z nim związane. Nachyla się, spodnie są zawsze za wąskie i sie zsuwają, wszystkie babki sie zbiegają, bo widać mu dokładnie CAŁĄ dupę :D Jednym słowem showman ;> i za to chyba go lubie ;)

niedziela, 21 marca 2010

Nietzsche dobry na wszystko

ku pokrzepieniu serc:
'Spacerek po schronisku dla obłąkanych pokazuje, iż sama wiara nie dowodzi niczego. '
'Mądrość jest szeptem samotnika z samym sobą pośród gwarnego targowiska.'
'W niebie brak wszystkich interesujących ludzi. '
'Cokolwiek jest zrobione z miłości, zawsze przekracza ramy dobra i zła. '
'Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa. '
'Pomagaj sobie samemu: wtedy każdy ci jeszcze dopomoże. Zasada miłości bliźniego. '
'Każda rozkosz pragnie wieczności. '
'Źle się wywdzięcza mistrzowi kto jego uczniem pozostaje.'
'Ustępują oni, ci dobrzy, poddają się wnet, ich serce ulega, ich natura do dna posłuszna bywa: lecz kto innych słucha, ten samego siebie nie słyszy.'
to oczywiście Fryderyk Nietzsche.
i mój absolutnie ukochany cytat tego filozofa:

'Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.'

czwartek, 18 marca 2010

Pakt mimo woli...

Podjęłam decyzję, którą widzę dopiero dziś....
Mogłam podjąć pakt z samym diabłem, byłoby to błyskawiczne zwycięstwo nad tym co mnie teraz najbardziej boli i gnębi, podjęłam jednak pakt z Bogiem, zawierzając mu co najważniejsze i wierząc w jego dobrą wolę. Nie pozostaje mi nic innego jak poczekać cierpliwie i przekonać się czy pod koniec całej tej afery nie usłyszę złośliwego chiochotu i komentarza - 'mówilismy że Bóg jest tylko wytworem społecznej jaźni?'.... i spłonę na ołtarzu drobnomieszczańskich układów i obłudy... ku chwale społeczeństwa i jego norm.
... czasem jednak trzeba w coś wierzyć, chodź przyznaję, że jako buddystce wiara w Boga mi nie po drodze... jakoś.
Ps. dziś dostałam w pracy takiej depresji przemieszanej z kurwicą, że wszyscy moi znajomi poszli celebrowćc z zielonym piwem dzień św. Patryka, że wyrobiłam 200 procent normy.
... i jak nie wierzyć badaniom że nieszczęśliwi pracują lepiej.
jak tu być szczęśliwym ?
Pss. w sumie jakby się nad tym głębiej zastanowić to pisma buddystyczne te najstarsze mówią o Bogu, tylko że każą go pominąć w dążeniu do nirwany, muszę to głębiej zbadać i przeanalizować...

środa, 17 marca 2010

litania przeciw strachowi

'Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.'
cytat pochodzi oczywiście z 'Dune' F.Herberta - zakon B.G. wykładal to nagminnie, a chodz ja zawsze chcialam byc mententem to....

poniedziałek, 15 marca 2010

cywilizacja...

już pod skrzydłami cywilizacji....
nareszcie....
Weekend dość magiczny z 'Alicją w krainie czarów' 3d na czele i paskudnym popkornem w tle(panu nasypującemu chyba się smaki zmieszały).
Z moim ukochanym kompem, plakatami zdjęciami i kotem(którego rozpieszczam).
Rodzina z rewizytą(której notabene mi brakuje) wpadnie w czerwcu z ogórkami(babcia oznajmiła że niebawem zacznie sadzić ogórki na działce żeby mi przywieść.... bez komentarza :P ).
Z palcem u nogi już lepiej też.... chyba coś mi w stopie strzeliło kiedy zakładałam plecak(mój bagaż PODRĘCZNY, do którego mamusia zapakowała WSZYSTKO, jednakże text roku - 'a może salaterki Ci się zmieszczą?'.... jakoś nie zmieściły). W samolocie przeczytaam całą książkę na przekór 7 małym rozkosznym bobaskom, które przez cały lot wyły, a później zaczęły łazić po samolocie, cholernie zaciekawione co czytam. Szkoda że do samolotu nie można wnosić broi palnej :P
....a i usłyszałam od mojej przyjaciółki że jestem - cytuję - 'chodząca anty-empatią' - to chyba obraźliwe ale i tak jej zrobię podkład pod stronę czy coś tam... poza tym no cóż muszę przyznać, że bywam dziwna i chyba głupia w relacjach z ludźmi bo to co dla każdego z boku jest oczywiste dla mnie nie, ale o tym że ja od strony emocjonalnej nigdy nie wiem o co ludziom biega dopóki mi nie zrobią napisu i nie podepchną pod oczy WIEM(aż tak głupia nie jestem).
Nawet w psychoteście mi wyszło(MBTI - polecam) że mój szanowny typ charakteru ma skłonności w relacjach emocjonalnych i interpersonalnych skłonność do poruszania się jak czołg w składzie porcelany. Podobno dlatego, że chroni w ten sposób swoją najbardziej podatną sferę na ciosy(czyli emocjonalną wbrew pozorom!).
Poza tym poszukuje lekarstwa na swoje cierpienie i pustkę i tęsknotę. Dziś zaczełam obgryzać tynk i dobrze może ma dużo wapnia....
idę porobić plakaty bo mnie molestują o nie jakoś dziwnie a termin jest na 10 kwietnia(to spisek bo miałam się wykąpać w ziołach i wanilii)...
i dlaczego tyle dookoła piosenek o miłości - kiczowatych bezsensu i w ogóle!!!!!!!!!!!!!!!!! dlaczego?

czwartek, 11 marca 2010

Zwycięstwo

Sprawy urzędowe, które były celem mojej wizyty, właśnie zostały pozałatwiane. Pełny sukces i harmonia z urzędnikami. Po drodze kupiłam, też książki, które wprawiły mnie w euforię. Jedni z Polski przywożą kiełbasę ja zawsze książki i nie zamierzam, tego zmienić.
Matka molestuje coraz bardziej. Dziś próbowała mnie przekonać, że jestem wstanie zapakować salaterki do bagażu podręcznego.... bo bardzo chce mi je dać. Naprawdę doceniam jej opiekuńczość. Nastąpił, też atak babci z grzybkami marynowanymi -dlaczego ten scenariusz powtarza się ZAWSZE. Nie wiem, ale kupiłam sobie książki na temat mowy ciała, może zrozumiem coś więcej z tych zachowań i staną się dla mnie bardziej racjonalne (w co jednak wątpię). Póki co rozważam przeniesienie się do hotelu :D
Do matki znów zwracam się - 'Wojciechu'. Nie moja wina, że coraz bardziej przypomina mi Wojciecha Manna...
Po 21 zamierzam zabalować - to mnie 3yma przy życiu. no i książki.
Odkryłam,też zupełnie przypadkiem, że w tej klawiaturze zacina się 'enter' co utrudnia pisanie.
Ponadto tęsknię za moją Zarazą, podobno nawet marcować się przestałą(to akurat - szkoda - mogła poczekać, aż wrócę i pomolestować domowników a szczególnie Aarona, którego nie lubię).
Jest też nie oszukujmy się zimno i widać śnieg za oknem na dachach.
Idę poczytać książki i przygotować się psychicznie na wyjście wieczorem. Czuję że może być magicznie.